Stróże Poranka

Duszpasterstwo Akademickie WINNICA

Miłość jest najwspanialszą formą ewangelizacji, ponieważ, odpowiadając na potrzeby ciała, objawia ludziom miłość Boga, Opiekuna i Ojca, nieustannie troszczącego się o wszystkich. Nie chodzi tu o zaspokojenie wyłącznie materialnych potrzeb bliźniego, (...) lecz o to, aby doprowadzić go do osobistego doświadczenia miłości Bożej. Działając w wolontariacie chrześcijanin staje się świadkiem tej Boskiej miłości, głosi ją i poprzez gesty odważne i profetyczne ją uwidacznia.
Jan Paweł IIPapież

WOLONTARIUSZE DZIAŁAJĄ W KILKU OBSZARACH

Wolontariusze odwiedzają osoby starsze, pomagając im w codziennych czynnościach, ale również - czy raczej przede wszystkim - towarzyszą im w jesieni życia. Obecność drugiego człowieka, zainteresowanie i wspólna modlitwa znaczą nie raz więcej od pomocy w sprawach materialnych.
Wolontariat osób starszych
Wolontariusze towarzyszą dzieciom, uczęszczającym do świetlicy parafialnej - pomagają im w nauce, w zadaniach domowych, a także bawią się z nimi. Życie dzieci, choć krótkie, nie raz naznaczone jest już wieloma trudnymi doświadczeniami. Wolontariusz pomaga dziecku zobaczyć i doświadczyć czym jest dobro, zainteresowanie drugą osobą, troska.
Wolontariat w świetlicy
Naszą najmłodszą aktywnością jest ZUPA, przygotowywana i rozdawana w piątki osobom bezdomnym i potrzebującym. Gdy jedni przygotowują zupę, inni wyruszają w teren - do okolicznych parków i innych miejsc przebywania potrzebujących. W rozdawaniu zupy nie chodzi o sam posiłek, ale o możliwość spotkania z ludźmi z peryferiów, od których częstokroć inni odwracają wzrok.
Zupa we Wrzeszczu

WARTO PYTAĆ, WARTO WIEDZIEĆ (FAQ)

 
To zależy;), ale z pewnością nie otrzymasz posługi, która będzie ponad Twoje siły.
Wolontariusze osób starszych odwiedzają je, co do zasady, przynajmniej raz w tygodniu, uzgadniając indywidualnie dzień i porę odwiedzin. Potrzeby i stan podopiecznych są różne, dlatego zanim zostaniesz przydzielony do podopiecznego, przedstawisz swoje możliwości koordynatorowi.
Świetlica jest otwarta od poniedziałku do piątku w godzinach 14:00 - 17:00. Tak naprawdę możesz odwiedzić ją w dowolnym dniu i dowolnie długo, acz warto, byś miał wyznaczony jeden dzień, w którym co do zasady, będziesz obecny, aby też dzieci wiedziały, że wtedy mogą się ciebie spodziewać i oczekiwać.
Natomiast przygotowywanie i rozdawanie Zupy we Wrzeszczu odbywa się w piątki od godz. 17:30 do ok. 20. Przed każdą ZUPĄ wysyłany jest do zainteresowanych osób arkusz z zadaniami, na które można się zapisać. Warto zaangażować się całym sercem, ale jeżeli możesz pomóc tylko od czasu do czasu, również jesteś mile widziany.
Wolontariusze osób starszych odwiedzają swoich podopiecznych w ich domach. Świetlica dla dzieci mieści się w salkach w niskim parterze małego kościoła przy ul. Mickiewicza 24 w Gdańsku-Wrzeszczu. Mały Kościół znajduje się opodal przystanku tramwajowego Mickiewicza. W tym miejscu znajduje się również kuchnia w której przygotowywana jest ZUPA. A jak dokładnie w to miejsce trafić przedstawia mapka.

Posługa jest najważniejszą częścią wolontariatu, acz nie wyłączną.
Mniej więcej co dwa miesiące spotykamy się na spotkaniach formacyjnych. Podczas spotkań dzielimy się naszym przeżywaniem posługi, ale też nie raz i nie dwa przyjmujemy i słuchamy ciekawych gości - psychologów, pracowników hospicjum, streetworkerów. O terminie spotkania wolontariusze są informowaniu na grupie Facebookowej, jak i na liście mailowej wolontariatu.

 

Podopiecznymi w wolontariacie dla osób starszych są osoby starsze, chore i samotne. Osoby te trafiają do wolontariatu poprzez posługę kapłanów jezuickiej Parafii pw. św. Krzyża (wizyta z Komunią u chorych, kolęda), jak również same zgłaszają się lub są zgłaszane do naszych księży (o. Paweł Kowalski SJ) lub sióstr (s. Katarzyna Okroy).
Dzieci odwiedzające świetlicę uczęszczają do szkoły podstawowej i są wieku 7-13 lat. Pochodzą z różnych domów, różnych środowisk, mają różną wrażliwość. Każde jest inne;)
Podopiecznymi Zupy we Wrzeszczu są osoby bezdomne i potrzebujące. Przed rozdaniem zupy część wolontariuszy ją przygotowuje, a część odwiedza okoliczne parki, place, dworce, zapraszając potrzebujących na posiłek. Wielu z nich już pamięta o Zupie i są naszymi stałymi podopiecznymi.
Wolontariusze pomagający osobom starszym wykonują różne zadania: pomoc w zakupach, odebraniu leków z apteki, zarejestrowaniu się w przychodni, pomoc przy obsłudze komputera, drobne naprawy. Ale pomoc w sprawach materialnych i fizycznych nie jest najważniejszą częścią posługi. Najważniejsza jest towarzyszenie, rozmowa, wspólna modlitwa - po prostu OBECNOŚĆ i zainteresowanie drugim człowiekiem.
Wolontariusze w świetlicy pomagają dzieciom w nauce - wspólnie odrabiają z nimi lekcje i wyjaśniając problematyczne kwestie. W świetlicy dzieci mogą zjeść ciepły posiłek, przygotowywany przez siostrę Teresę Olender, jak również się pobawić. Zabawa jest również częścią posługi. Czasem bawimy się na dworze, w ogrodzie, a gdy pogoda nie sprzyja - w samej świetlicy. Okazanie dzieciom ciepła, zainteresowania, przyjęcia, gdy część z nich nie doświadcza go we własnych domach - to jest kluczowe w posłudze wolontariusza.
Nie jest jedynym celem Zupy we Wrzeszczu obdarzenie potrzebujących posiłkiem. Podczas rozdawania Zupy również z tymi ludźmi rozmawiamy, poznając ich imiona, to kim są, jakie mają potrzeby, jak im można pomóc. Chodzi o GODNOŚĆ człowieka, który znalazł się w sytuacji, w której jego własne poczucie godności zostało nadszarpnięte.

 

Skontaktuj się z koordynatorem komórki, którą jesteś zainteresowana bądź zainteresowany - napisz do nas maila lub skontaktuj się przez profil na Facebooku (link na dole strony). Zapraszamy!
Wolontariat osób starszych: Jakub Piekart ([email protected]), s. Katarzyna Okroy ([email protected], dostępna w sklepiku parafialnym Dużego Kościoła przed Mszą o godz. 19, poza poniedziałkami)
Wolontariat w świetlicy: Alicja Osińska ([email protected] )
Zupa we Wrzeszczu: Szymon Mielewczyk ([email protected]), Alicja Wojtal ([email protected])

Jakub Piekart (koordynator wolontariatu)

s. Kasia Okroy

Alicja Osińska

Alicja Wojtal

Szymon Mielewczyk

WOLONTARIUSZE O POSŁUDZE

Alicja

wolontariuszka w świetlicy
Na świetlicę przyszłam we wrześniu 2015, czekając na rok akademicki chciałam pomóc dzieciom w nauce. Gdy pierwszy raz otworzyłam drzwi świetlicy podbiegła do mnie gromadka maluchów, które bez żadnych pytań i uprzedzeń zaczęła mnie przytulać. W jednej chwili skruszyły kamienny mur wokół mojego serca i wywołały uśmiech na mojej twarzy. Nie potrzebowały tylko mojej wiedzy, ale przede wszystkim zainteresowania i poświęcenia im uwagi. Bawię się z nimi, pomagam w odrabianiu lekcji, rysujemy, a one często ukradkiem tworzą dla mnie laurki. Chciałam podarować im trochę wolnego czasu, ale nie wyszło – oddałam im więcej niż trochę i, o dziwo, nie odbiło się to na moich studiach. Kiedy zmęczona po 7 czy nawet 8 godzinach zajęć zaglądałam na świetlicę i widziałam uśmiechnięte na mój widok dzieci, zapominałam o ciężkim dniu i miałam siłę do zabawy z nimi. Mówiąc o tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o siostrze Teresie, która prowadzi świetlicę. Jest dla mnie wzorem wychowawczyni, która jest cierpliwa i stanowcza, wyrozumiała i asertywna. Do dzieci podchodzi z miłością, a one darzą ją ogromnym zaufaniem. Jakby tego było mało zawsze szykuje dla nich ciepły posiłek, nie brakuje im też owoców i słodyczy. Dzięki siostrze Teresie, dzieciom i wolontariuszom na świetlicy można odczuć prawdziwą Bożą troskę o każdego człowieka, zwłaszcza tego najmniejszego.

Łukasz

wolontariusz osoby starszej
Posługę w wolontariacie osób starszych zacząłem około 2,5 roku temu. Chciałem zrobić coś dobrego nie dla siebie, ale dla drugiego człowieka, który jest sam, cierpi, potrzebuje pomocy, obecności. Kiedy pierwszy raz szedłem do mojego podopiecznego – starszego, schorowanego pana, byłem pełen obaw czy będę potrafił mu pomóc, czy się będziemy dogadywać, czy będziemy mieć wspólne tematy i przede wszystkim czy znajdę tyle czasu, by poświęcić wystarczająco dużo uwagi. Wszystkie moje obawy odeszły w ciągu 5 minut spotkania. Podopieczny przywitał mnie z wielką otwartością i serdecznością, a przy tym okazało się, że znajdujemy wiele wspólnych tematów. Tak pozostało do dziś. W swojej posłudze pomagam w różny sposób – czasem robię zakupy, pomagam w czynnościach domowych, sprawach urzędowych, ale najważniejsze jest to, że możemy się spotkać, porozmawiać i po prostu razem spędzić czas, obejrzeć mecz, film. Umówiliśmy się, że będę przychodzić raz na tydzień, czasem raz na dwa tygodnie. W trakcie swojej posługi zdałem sobie sprawę jak dużo czerpię z tej posługi. Wolontariat nie polega tylko na dawaniu, ale w równym stopniu na otrzymywaniu. Wdzięczność, uśmiech, dobre słowo są tym, co otrzymuję od mojego podopiecznego, a czego tak brakuje w dzisiejszym świecie. Wielokrotnie mogłem liczyć na wsparcie, modlitwę p. Zbigniewa. Mimo że mam pracę, naukę i wiele innych obowiązków to z całą pewnością mam poczucie, że te 2-3 godziny w tygodniu poświęcone na wolontariat to bardzo dobrze wykorzystany czas. Dziś mogę także śmiało powiedzieć, że w posłudze wolontariatu znajduję Boga, który jest w drugim człowieku.

Alicja

wolontariuszka Zupy We Wrzeszczu
Ucieszyłam się, kiedy kilka miesięcy temu wyszło na jaw, że startuje Zupa we Wrzeszczu dla potrzebujących. Sprawiła mi radość myśl, że będziemy mogli zrobić coś dobrego dla bezdomnych. Równocześnie w moim rozumieniu funkcjonowało porównanie osoby bezdomnej do alkoholika, który sam sobie jest winien. No ale my jesteśmy dobrymi ludźmi z Duszpasterstwa, więc z litości im pomożemy. Co sprawiło, że zrozumiałam, że przed Tatą jesteśmy wszyscy tacy sami? Być może pierwszym zaskoczeniem było głębokie spojrzenie i za trudne pytania pana Grzegorza, który po naszej rozmowie zaproponował, że pożyczy mi książkę i tydzień później dotrzymał słowa. Może przyczyniła się do tego pani Halinka, wręczając nam dwa naręcza zebranych przez siebie kwiatów, które normalnie sprzedaje na targu. Lub sprawiło to wzruszenie pana Jacka, który mimo że nie mógł – z powodu obolałej po urazie żuchwy - nasycić się zupą, ze łzami w oczach dziękował, że tego wieczoru miał z kim porozmawiać. Prawdopodobnie uczyniła to ich otwartość i historie życia, niejednokrotnie naznaczone rodzinnymi dramatami i ciężkimi kolejami losu. A także wzajemne gesty życzliwości, które mieliśmy okazję u nich obserwować: uśmiechy, wsparcie i dzielenie się posiłkiem. Raz uderzyła mnie prośba o nalanie dodatkowej porcji do słoika, bo „to będzie na jutro” – podczas gdy wiem, że ja jutro będę mogła zjeść tyle razy i to, na co mam ochotę. Dotarło też do mnie, że moje różne słabości po prostu należą do gatunku tych mniej rzucających się w oczy. Czasami zastanawiam się, czy porcja ciepłego posiłku raz w tygodniu coś zmienia. Przecież do stanięcia na nogi ci ludzie potrzebują wielowymiarowej pomocy: społecznej, higienicznej, psychologicznej. Jednak kiedy w piątkowy wieczór wnosimy gar dymiącej zupy i stertę plastikowych miseczek na placyk za Dużym Kościołem, gdzie czekają już na nas znajome oraz nowe, uśmiechnięte twarze i żartobliwe powitania, moje pytanie o sens Zupy uzyskuje wystarczającą odpowiedź.

Znajdź nas na Facebooku